Szewcy - AKT III
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
KSIĘŻNA gładząc go
Otóż to, otóż to. (spoglądając na obecnych) To mówię właśnie tak gładząc go, tak jak trzeba, gdy się chce komuś przychylić nieba, (do Scurvy'ego) Oto chodzi, pieseczku mój, kundelku złoty - bez tego nie mam już na nich ochoty.
Scurvy zasypia.

SAJETAN
Czyż już ten przeklęty brak idei będzie trwać do końca istnienia? To straszne, ta pustka i ta masa nieprzebrana pracy realnej przed nami, pracy nie prześwietlonej żadnym, nawet najmniejszym, pojęciowym złudzeniem! Wicie, co wam powiem? - to jest wprost straszliwe: lepiej było szewcem śmierdzącym być i idejki mieć, i sobie słodko w tym smrodku o ich spełnieniu myśleć, niż teraz w tych jedwabiach u szczytu lokajskiej władzy - bo lokajska ona jest, sturba jej suka. (tupie nogami - dalej prawie z płaczem mówi) Zakasać łapy po szyję i pracować czystotwórczo społecznie. To nudne jak cholera! A życia już użyć nie mogę - nie odśmierdzę ja już tych zaśmierdziałych lat moich. Przed wami jeszcze cały świat! Wy po pracy możecie jeszcze żyć - a ja co? Zachlam się chyba czy zakokainizuję, czy co u czorta zatraconego? Nawet kląć mi się nie chce. Ja nikogo nawet nie nienawidzę - ja nienawidzę tylko siebie - o zgrozo, zgrozo; na jakież urwiska i wiszary duszy przywlekła mnie ta ambicja podła bycia kimś na tej ziemiczce świętej, kulistej a niepojętej!

KSIĘŻNA
Tragedia dosytu dostałych dostawców szczęścia dla ludzkości! Świat, mój Sajetańciu, jest stekiem bezsensu walczących potworów. Gdyby się wszystko nie pożerało, bakcyle jakieś tam pokryłyby w trzy dni ziemię na sześćdziesiąt kilometrów grubą warstwą.

SAJETAN
A ta znowu to samo, nikiej papagaj jaki sztucznie wyuczony. Już my to znamy. Tu, moja pani, ni ma czasu na wykładziki jakieś popularne - tu jest prawdziwa tragedia. O, kiedyż, kiedyż zapomni indywiduum o sobie w doskonałej maszynie społeczności? O, kiedyż cierpieć wreszcie , przez swą samoosobowość, wiecznie w nicość jak zadek jaki transcendentalny wypiętą i wypuczoną, przestanie - zostają jedynie narkotyki, jej Bohu!

I CZELADNIK
Słuchałem dotąd cierpliwie was, nędzny człowieku, przez wzgląd na wasz wiek - ale nie mogę już.

II CZELADNIK
I ja też nie mogę, do chapudry girlastej!

I CZELADNIK

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 - 


  Dowiedz się więcej
1  Geneza „Szewców”
2  Szewcy – katalog bohaterów
3  „Szewcy” a postulat Czystej Formy



Komentarze
artykuł / utwór: Szewcy - AKT III







    Tagi: