SAJETAN na kolanach Ee - takie gadania półgłębokie: sam nie wie, co plecie, a inni myślą, że to właśnie najmędrsze.
I CZELADNIK zbielałymi wargami Mnie wargi bieleją ze strachu podłego. Do-ży-wo-cie! Pierwsze sylaby wymawia oddzielnie - na ostatniej pieje dziko.
SAJETAN opanowując się nadludzkim wysiłkiem i wstając z kolan A ja się nadludzkim zaiste wysiłkiem opanowuję. A ja wiem, że dożyję. Ą ja mam w sobie intuicję i tempo: tempo di pempo, jak ktoś mówił, dziamdzia jego zafatrany glamzdoń. Ja wiem, jako czas idzie, i wiem to, że o ile dawniej nacjonalizm był czymś faktycznie świętym, i to specjalnie u narodów uciśnionych i tych, co przegrywali, to dziś jest klęską i będę to gadał, choćbyście mi tu dożywocie w dwójnasób przedłużyli i ozdobili codziennym mordobiciem w godzinę wypowiedzenia tych słów.
SAJETAN On się pyta jeszcze, chudopępek nieszczęsny: to jest już pseudoidejka, jako środek dla koncentracji międzynarodowego świństwa kapitału zużyta.
SCURVY Dość tych przekleństw nudnych, a nade wszystko tej banalnej ideologii, bo każę prać.
II CZELADNIK do Sajetana Cichajcie - wyście starzy: wy sobie możecie na wszystko pozwolić, nawet na odwagę bez granic. Ale jam - tak, jam - młodyć - tak, tak: dyć jezdem i kwita. Mnie się dziwek chce, wciornaści, jak diasi! Wyje głucho.
SCURVY oficjalnie Jeszcze raz kto dziwkę wspomni, a do ciemnicy pójdzie, jak mi Bóg miły. Więzienie święte jest, jako miejsce kary prawomocnej, i kalać go brzydkim słowem nie lza, panowie skazańcy!
SAJETAN Otóż wracam do poprzedniego: nacjonalizm nie wyda już nowej kultury, bo się wyprztykał. I zdradą stanu mimo to jest w każdym kraju antynacjonalizm specyficzny produkować - właśnie mimo że on to jest przyczyną wojen, międzynarodowych koncernów zbrojeniowych, barier celnych, nędzy, bezrobocia i kryzysu. I trwa ta mara na hańbę ludzkości i tę nędzną, niegodną siebie, na głupio samobójczą ludzkość, powiadam: pokryje!
SCURVY Ja,wicie, kiedyś sam...
SAJETAN z ironią Kiedyś! Wyście wszyscy kiedyś - chodzi o to, co teraz: żeby się zebrała nie liga dla załatwiania formalnych spraw onych nacjonalistycznych państw, co z samego założenia przy kapitalistycznym, za przeproszeniem, przepytujem, ustroju niemożliwym jest, tylko liga walki z nacjonalistycznym egoizmem, i to walki od góry, właśnie od tych elitycznych światłych łbów zaczynając. Ale jedno prawda jest: że kto co ma, to się tego nie wyrzeknie - trzeba mu to z mięsem razem, z flakami wyrwać. Jednostki dobrowolne rzadkie są jak rad, a cóż mówić o grupie - a jeszcze by ta - o klasie. Klasa klasą jest i do zniszczenia jej ostatniej pluskwy będzie - ha!