CZELADNICY A walmy! Abo - abo! Sturba wasza suka! Niech ta! Co nam tam! He, he! I tym podobne wykrzykniki. Rzucają się wszyscy trzej, "w mig" rozwalają balaski i ciskają się jak głodne bestie na zydle, narządka szewskie, zwoje skór i buty. Zaczynają gorączkowo, zaciekle pracować. Tymczasem Scurvy narzuca swą czerwoną togę na więzienny strój Księżnej - w którym ona wyjątkowo ponętnie wygląda - i stoją zgrupowani na katedrze. On trzyma ją w objęciach. Mizdrzą się.
SCURVY z czułością Ty mój mały prokuratorze: zacałuję cię dziś na śmierć.
KSIĘŻNA na tle sapania szewców Ohydny musisz być w erotyzmie, sądząc po tym dowcipku. Przynajmniej milcz - lubię, gdy to się odbywa jako milcząca, ponura ceremonia upodlenia samca w absolutnej ciszy - wtedy wsłuchuję się w wieczność.
SAJETAN sapiąc Tu - dawaj dratwę - bij - tu ją tak...
I CZELADNIK sapiąc Macie - tu prędzej - hej, kołek - daj skórkę...
II CZELADNIK sapiąc Przyklapnąć toto - o tak - zaklep - szyj - prać - gwazdrać - gwajdlić... Coś zaczyna być wariackiego w ich pracy...
SCURVY z naciskiem Patrz, kochanie, za gorączkowo pracują. W tym jest coś strasznego. Mówię to z prawdziwym naciskiem, po prostu podkreślam to. To nowa epoka jakaś się zaczyna czy co, u diabła starego?!
KSIĘŻNA Cicho - patrzmy - to straszne! Ja tylko co byłam w tym świecie. Tyś mnie uwolnił, kochany!
SAJETAN odwracając ku nim głowę, z ironią Za gorączkowo pracują! Abezjańska róża! Tyś nigdy tego nie rozumiał. Praca! (w natchnieniu dzikim wali młotem; tamci wyrywają sobie wszystko; leci im to z rąk; jęczą głucho w zapale) O, praco, praco! - Za ciebie, ale tobie nie zapłacą! Precz z tym! To te głupie prorocze wierszydła! Ja jestem realista. Dawaj - masz go - gwóźdź. O, gwoździu, dziwny gościu podbutowy - któż twoją dziwność oceni? Dziwność pracy! Czyż jest wyższa marka dziwności? - Wziąwszy pod uwagę ohydną pospolitość tej ostatniej - to jest pracy. Kuj! Wal! Ręce się palą - flaków nie starczy - rżnij, smaruj i pal - potem się chwal, póki nie wbiją na pal. Ciągle te sobacze wieszcze rymy - psiakrew!
II CZELADNIK Tu - podbijaj - pier go - wal - zakrzyw. Tu but! O, buty buty - jakieście piknę! Zabucione światy! Cały świat zabucim - zapracujem, zagwazdrzem - wszystko jedno. Więzienie, nie więzienie - pracy nikt się nie oprze. Praca to cud najwyższy, to metafizyczna jedność wielości światów - to absolut! Zapracujem się na śmierć, aż do żywota wiecznego - może! Kto to wie, co w takiej pracy, jak nasza, na dnie jest!