I CZELADNIK A dyć to je wstyd, psiokrew zapowietrzona! To je inteligencka trajdocha! Taż ja to wiem już, że teoria względności w fizyce nic nie ma do czynienia ze względnością etyki i estetyki, i dialektyki, i tak dalej! -tamda-lamda, tramda-lambda! Nie bedem gadał - rzygać się od tej gadaniny ino chce. Hej, hej! - Sajetanie - nie będziemy gadać niepotrzebnych rzeczy - takośmy ta se wtedy gadali - a tera co? Ileśmy tych niepotrzebności nagadali, a pracę nam dali obejrzeć z takiej strony, że nikiej landryga podmiejska w niedzielę ponętną nam się stała. Takie dałem porównanie, bo na te prawdziwie ładne panny ze świata to ja nawet nie reaguję, wicie, płciowo zupełnie - za ładne są, suka ich rwań zachlebiona - za ładne i za niedostępne! (powtarza z rozpaczą) I na równi mi się chce buty szyć, jak dziwek prostych, ordynarnych! (obłędnie spokojnie) Dajcie pracy, bo będzie źle! (z okropną rezygnacją) Ale co to kogo obchodzi? To mówię z okropną wprost rezygnacją, dla nikogo dziś niepojętą.
- klp.pl bez reklam, 30 dni tylko 1,22 zł. Zamów teraz!
SCURVY śpiewa za sceną Znudziły mi się wszystkie famdiumondy I zwykłych dziwek mi się wprost potwornie chce. Chciałbym mieć nowe całkiem dziś oglądy, A potem zrobić coś takiego bardzo "fe"! Księżna nasłuchuje bardzo uważnie.
II CZELADNIK do I [Czeladnika] Nie będziesz do społeczeństwa jak do matki mówił i się do niego modlił, bo cię nie zrozumi i jeszcze ci w pyzdry kopniaka za te umizgi dziecięce da - hej!
SAJETAN O, nie mówcie tego "hej" - nie używajcie go, na Boga! Nie przypominajcie mi tych czasów na zawsze minionych! - "o, ma mignonne" - bo mi się wątpia drą z żałości tak plugawej i nijak nieestetycznej, że wstyd mi okropnie i wstręt taki do siebie mam, jakbym był żywym karaluchem we własnej gębie. Hej, hej! Na katedrę wbiega Scurvy i dziwnie się zapina jakoś (marynarkę i tego) i zabiera ręce. Księżna obserwuje go bardzo badawczo - ostentacyjnie nieomal.
SCURVY Zimno, psiakrew, siarczyste we wszystkich ubikacjach tutejszych - mrozik bierze. Będą mi dziś smakować po tym wszystkim smażone meksykańskie mątewki. (Tango z oddali.) A przedtem pójdę na ślizgawkę przy muzyczce, (wącha w przestrzeń) Potworny smród - to dusze ich gniją w bezczynności ohydnej, rozkładającej ich w zdechłą marmoladę.