SCURVY do Księżnej Nie śmiej się, małpo, z taką lubością, bo pęknę, (z naciskiem do Sajetana) Otóż to trzeba by udowodnić, że one za ludzkość całą was bolą. Może takich wypadków w ogóle nie ma? (Ciężkie milczenie trwa bardzo długo; mówi Scurvy na tle ciszy, w której słychać dalekie tango w radiu.) To dancing w hotelu "Savoy" w Londynie. Tam się bawią naprawdę. Pozwólcie mi wyjść na chwilę - ja też jestem człowiekiem. Wybiega na lewo.
- klp.pl bez reklam, 30 dni tylko 1,22 zł. Zamów teraz!
SAJETAN Taki to syćko se wej zrobi, kie zechce - a my nawet...
KSIĘŻNA Cicho - nie śmieszcie mnie. Zupełnie łaskoczecie mi mózg waszymi pomysłami.
SAJETAN rozczulony nagle O gołąbeczko moja! Ty nie wiesz, jak szczęśliwą jesteś, że pracować możesz! Jak się nam rwą do pracy te gicale i paluchy śmierdzące, jak się syćko w nas do tej jedynej pocieszycielki wypina, jaze do pęknięcia. A tu nic. Patrz w szarą, chropawą do tego ścianę, wariuj, ile chcesz. Myśli łażą jak pluskwy do łóżka. I puchną te bolące wątpia z nudy tak strasznej, jak góra Gauryzankar jaki, a śmierdzącej jak Cloaca Maxima, jak Mount Excrement z powieści fantastycznej pisarza Buldoga Myrke - z nudy, która boli, jak wrzód, jak karbunkuł - znowu, psiachyl, słów mi brak, a gadać się chce jak czego innego. E - co tu gadać; i tak nikt tego nie zrozumie. Już mi nawet zabrakło samej przedsłownej mazi. I po co tu co wyrażać? Po co ryczeć i łkać, po co flaki pruć, po prostu i na wspak? Po co? po co? po co? To okropne słowo "po co?". To wcielenie najboleśniejszej nicości - a więc po co? Kiedy pracy ni ma i nic z tego być nie może. (pełznie do kraty; do Księżnej) Jasna pani: ukochana, jedyna moja pieszczotko, kółeczko transcendentalna, metampsychiczne cielątko boże, bogoziemne a tak przyjemne, zmyślne i pojętne jak myszka jaka czy co - ty nie wiesz, jak szczęśliwą jesteś, że pracę masz! - to jedyne usprawiedliwienie stworu żywego w jego nędzy ograniczeń wszelakich, od czaso-przestrzennych począwszy.
KSIĘŻNA Umetafizycznienie pracy jest przejściowym okresem tej kwestii. Wielcy panowie egipscy tego nie potrzebowali, jak również nie będą potrzebować ludzie przyszłości. Ten wyje o pracę, która mnie wprost w dwójnasób, i duchowo, i fizycznie, łamie. Oto jest względność wszystkiego - to wpływ tego Einsteina - ja dawno już...