Szewcy - AKT I - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Jestem to tam, to tam - to tu!
To moja pierwsza śpiewka dzisiaj rano. Tornado Bajbel-Burg jest moje panieńskie nazwisko, panie Robercie. Nie ma pan pojęcia, co to za rozkosz jest tak się nazywać.

SCURVY mdlejąc
Ach - ona była kiedyś panną! Nigdy mi to na myśl nie przyszło. Ona była malutką dziewczyneczką - córeczką - bidulką! Ta niesmaczna w wysokim stopniu piosenka jej rozczuliła mnie do łez. Na mnie więcej działają takie oto rzeczy niż rzeczywiste cierpienie. Mała czyjaś gafka wstydliwa rozczula mnie do obłędu, a na kiszki na wierzchu mogę patrzeć bez drgnienia. Złotko moje jedyne! Jakże bezmiernie cię kocham. Straszne jest, jak demoniczne pożądanie zejdzie się w jednym punkcie z największą tkliwością. Wtedy samiec jest gotów - gotiu. Wywala się z zydelka z butem w objęciach. Szewcy go podtrzymują, nie wypuszczając z rąk żółtych bukietów, które dostali od Księżnej. Łypią na siebie oczami orozumiewawczo, chłonąc kubłami wprost niezdrową rzeczywistość.

II CZELADNIK wąchając bukiet; Scurvy'ego złożyli na zydlu w bardzo niewygodnej dlań pozie - głową na dół
Cierpiętnik! Chłonę rzeczywistość brudnym kubłem od pomyj. Niezdrowa bo jest jak Campagna Romana. Pomyje mrożone piję przez rurkę jak mazagran. Potworne cierpienie! Flaki mam takie odparzone, jakby mi kto lewatywę ze stężonego kwasu solnego dał.

KSIĘŻNA retorycznie
To przesada.

II CZELADNIK z uporem
Nie. Pomyślcie tylko: czemuż jestem tym, a nie innym? To nieprawda, że ja nie mogłem o innym stworzeniu powiedzieć: "ja". Mogłem być chociażby tym padłem (wskazuje na Scurvy'ęgo), a jestem jakimś lodowatym nadwszarzem czy czymś podobnym - mówię w przybliżeniu tylko - na przełęczy najdzikszego z nonsensów: pomieszania osobowości z ciałami - ja sam nie wiem, wicie...
Milknie zawstydzony.

SAJETAN
Nie wstydaj się tak, Jędrek! Nieprawda: materializm biologiczny autora tej sztuki mówi inaczej: jest to synteza poprawionego psychologizmu Corneliusa i poprawionej monadologii Leibniza. Przez miliardy lat łączyły się i różniczkowały komórki, aby takie ohydne ścierwo, jak ja, mogło o sobie powiedzieć właśnie: "ja"! Ta metafizyczna książęca prostytuta - po co zdrabniać? - psiakrew, psia ją mać, tę sukę umitrzoną...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 - 


  Dowiedz się więcej
1  Eros i rewolucja - stosunki panujące między postaciami
2  Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) – życiorys
3  Główne zagadnienia twórczości Witkacego



Komentarze
artykuł / utwór: Szewcy - AKT I







    Tagi: